Hygge: znajdź swój sposób na szczęście

hygge

Na początku winna jestem wyjaśnienie. Nie znoszę lifecoachingu i poradników typu „szczęście jest na wyciągnięcie ręki”. Wkurza mnie bardzo ten pseudopsychologiczny bełkot i podziwiam tupet ludzi, którzy pozwalają sobie mówić innym jak mają żyć. Nic więc dziwnego, że do szału na hygge podchodziłam z ogromną rezerwą. Jakiś czas temu trafiła do mnie ta książka i… Sami zobaczcie 😉

Romantyczna wizja domu jako bezpiecznej przystani, miejsca, w którym rodzina, najbliżsi sobie ludzie odnajdują swój azyl, jednoczą się i nabierają sił aby stawiać czoła codziennym wyzwaniom świata zewnętrznego narodziła się w kulturze skandynawskiej prawdopodobnie z powodu trudnego, mocno kontrastowego klimatu, który naturalnie skłania do poszukiwania przestrzeni cieplej, bezpiecznej i stabilnej. Hygge odzwierciedlenie znajduje w duńskim społeczeństwie, polityce socjalnej, edukacji. Związany z nim spokój, intymność i poczucie bezpieczeństwa to również w pewnym sensie cechy charakterystyczne dla Danii. Nie oznacza to jednak, że hygge nie jest dostępne dla nas- każdy człowiek może odnaleźć tę wewnętrzna harmonię. Duńczykom, z powodu ich tożsamości narodowej, może być tylko trochę łatwiej.

Znajdź swoje szczęście 

Warto zacząć od tego, że hygge to nie jest cel do osiągnięcia. To raczej sposób na osiągniecie celu- szczęścia. Kluczem do zrozumienia całej filozofii hygge i skutecznego wprowadzenia jej do swojego życia jest odnalezienie rzeczy i momentów, które sprawiają, że przepełnia Cię szczęście. Możesz odnaleźć je w muzyce, widoku za oknem, spotkaniach z przyjaciółmi, czy wieczorze w domu z kieliszkiem wina i dobrą książką. Chodzi o chwilę, w których czujesz się komfortowo.

Zobacz także: Weekend w domu? To cudownie!

Pohygguj z przyjaciółmi

Kiedy ja zrobiłam listę rzeczy, które sprawiają mi radość okazało się, że znakomita większość z nich związana jest z ludźmi. Uwielbiam spotykać się z moimi bliskimi, chodzić do kina z przyjaciółmi albo grać z nimi w planszówki całe wieczory. Czasami chodzimy razem do teatru, bo z moimi przyjaciółkami połączyła mnie właśnie miłość do musicali, a czasami zwyczajnie spędzamy razem czas gadając o niczym. Relaksuje się w domu mojej Cioci na wsi- chowam się tam przed światem i czuję się naprawdę bezpiecznie. Niedawno, a właściwie dopiero po lekturze książki Marie Tourell Soderberg „Hygge. Duńska sztuka szczęścia” dowiedziałam się, że te momenty mają swoją nazwę. Duńczycy od słowa hygge utworzyli czasownik i tak możemy spotkać się z ludźmi, żeby hyggować.

Hyggelig znaczy przytulnie

Dom w stylu hygge to dom z historią. To miejsce, w którym możesz otoczyć się przedmiotami, które mają dla ciebie znaczenie. Ja na przykład w salonie mam lampę, z której korzystała jeszcze moja Prababcia, a nad wejściem do domu wisi obrazek z Aniołem stróżem wybrany przez Babcię. Na komodzie leżą ręcznie robione koronkowe serwetki (także robota mojej Babci), a ściany (i półki i właściwie każdą wolną przestrzeń) zdobią zdjęcia bliskich mi osób. W domu mojej Cioci jest koszyk, który mojej rodzinie towarzyszy już ponad 60 lat podczas świąt Wielkanocnych, a w szafie ukryte są przepiękne chusty- szalinówki, jedna z nich ma bagatela 114 lat (powoli przymierzam się, żeby je oprawić i zawiesić na ścianach, a przy okazji- zabezpieczyć). Nie wyobrażam sobie też swoich wnętrz bez świec- ich blasku i zapachu, bez poduszek na kanapie (nie pytajcie ile ich mam, a ostatnio widziałam jeszcze kilka na które mam ochotę) i ciepłego koca, którym mogę się zawinąć w chłodne wieczory. Dzięki temu mój dom to mój azyl.


Co sądzicie o filozofii hygge? Wprowadzacie jej elementy do swojej przestrzeni? Koniecznie dajcie znać!