Dlaczego w Ciszy łatwiej zrozumieć siebie i czy można Chcieć mniej, kiedy nie chodzi o rzeczy?

minimalizm
fot. Hushaaabye

Nie da się ukryć, że ostatnio jest mnie tu zdecydowanie mniej. Nie mogę powiedzieć, że nie tęskniłam, ale ta rozłąka była mi chyba potrzebna. Dlaczego? Co się ze mną działo? Już Wam opowiadam.

Zaplątałam się. Jedna praca, dwie, trzy, poza tym blog i dodatkowe zlecenia. Momentami miałam trzy kalendarze, żeby ogarniać rzeczywistość. W drodze między kolejnymi spotkaniami łapały mnie wyrzuty sumienia, że nie poświęcam moim bliskim tyle czasu, ile bym chciała. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie moja Babcia, że nie widziała mnie pół roku, żebym może wpadła. Coś we mnie pękło. Praktycznie z dnia na dzień wzięłam urlop i pojechałam, ale już wracając obwiniałam się, że pozwoliłam sobie na tę chwilę lenistwa. Wpadłam więc w pułapkę: żałowałam czasu, którego nie spędzam z rodziną i wszystkich momentów, których nie poświęcałam pracy. Daje nam to zmarnowane okrągłe 24 godziny każdego dnia. Kto może sobie pozwolić na taki luksus? Ja nie. Zatem czas na zmiany!

Zobacz także: Hygge: znajdź swój sposób na szczęście

Początkowo nie wiedziałam, jak się do tej rewolucji zabrać. Czułam, że z sytuacją, w której tkwię nie jest mi wygodnie, ale byłam już tak daleko, że nie miałam pomysłu, jak się z niej wycofać. Trochę to siła przyzwyczajenia, trochę poczucie obowiązku. Nie potrafiłam się przestawić. Przełom nastąpił, kiedy znowu wpadając w wir pracy przegapiłam wiele ważnych chwil, których już, niestety, nikt ani nic mi nie zwróci, nigdy nie będę w stanie ich odrobić. To kolejny raz w moim życiu, ale tym razem ostatni.

Chcieć mniej… chcieć

minimalizm
fot. Hushaaabye

Największym problemem minimalizmu jest to, że stał się modny. Oznacza to, że z dnia na dzień przybywa ortodoksyjnych wyznawców zupełnej ascezy i mnisiego stylu życia, a, w moim odczuciu, niezupełnie o to chodzi. Chodzi przede wszystkim o to, żeby czuć się ze sobą w swojej rzeczywistości komfortowo. Jak osiągnąć taki balans w kwestii zgromadzonych w swoim otoczeniu rzeczy? Tutaj w punkt trafia oczywiście Katarzyna Kędzierska, autorka książki Chcieć mniej bloga Simplicite.pl, do której za chwilę powrócę, ale o Idei minimalizmu przeczytacie również u Hushaaabye (o tutaj), która nie tylko jakimś cudem przelała moje myśli do swojego tekstu (i chwała Ci za to Justyś), ale także jest autorką zdjęć, które wykorzystałam do zilustrowania tego materiału. Ja w odniesieniu do tej kwestii powiem tylko, że nigdy nie czułam jakiejś ogromnej potrzeby posiadania rzeczy, nawet jako dziecko nie uprawiałam „zbieractwa”, było mi więc stosunkowo łatwiej wprowadzić w ten obszar mojego życia tak modny przecież minimalizm.

Minimalizm w (mojej) praktyce

Wracając do Kasi, wiecie, że jej książkę dostałam do przeczytania w ubiegłym roku? Niestety wtedy nie znalazłam na nią czasu, byłam wszak zajęta pracą. Pracami. Sięgnęłam po nią dopiero niedawno i to był kolejny krok do zmian w moim życiu. Zrozumiałam, jak bardzo dałam się uwikłać w żądzę pieniądza. Nie chodziło o to, że miałam cel, na który potrzebne mi były pieniądze, nie. Ja po prostu nie potrafiłam przejść obojętnie obok propozycji zarobku, jaki by on nie był. Kończyło się na tym, że brałam wszystkie zlecenia jak leci nie zastanawiając się nad tym, czy rzeczywiście wynagrodzenie jest adekwatne do czasu i nakładów, które będę musiała na nie poświęcić. Powoli uczę się dokonywać selekcji, ale nadal z trudem przychodzi mi przewalczenie własnych nawyków.

Książka pomaga nie tylko nabrać dystansu do siebie i świata, ale także, a może przede wszystkim, przewartościować swoje poglądy i wyzbyć się destrukcyjnych zachowań. Ja po lekturze mocno uświadomiłam sobie, że (za) bardzo uzależniam swoje działanie od opinii innych. Kończy się oczywiście tak, że zadowoleni są wszyscy, poza mną, ale to już temat na osobny tekst.

Nie zagłuszaj ciszy

minimalizm

O książce Cisza autorstwa Erlinga Kagge również po raz pierwszy usłyszałam od wspomnianej już wielokrotnie Justyny. Zupełnie nie sugerując się tytułem pomyślałam, że to kolejna powieść, którą „kiedyś” przeczytam. Dopiero niewielki dopisek na dole okładki: Opowieść o tym, dlaczego straciliśmy umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać mocno mnie zaintrygował. Szybki rachunek sumienia uświadomił mi bowiem, że skutecznie zagłuszam ciszę w swoim życiu. Pracuję ze słuchawkami na uszach, gotuję oglądając YouTube, teksty piszę słuchając audiobooka, a zasypiam przy dźwiękach muzyki relaksacyjnej. Nie mam nawet chwili, żeby pobyć sama ze sobą, żeby zająć się swoimi myślami. Jak tylko sobie to uświadomiłam, poczułam się niekomfortowo. Zaczęłam się zastanawiać, co właściwie chce zagłuszyć i przed czym podświadomie uciekam.

Póki co jestem w trakcie lektury- już niebawem spodziewajcie się recenzji, bo znalazłam już kilka kwestii, którymi chciałabym się z Wami podzielić.

Ciekawa też jestem, czy czytacie poradniki? Jakie książki lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzach! 🙂