Teatr- miejsce magiczne

pixabay.com
pixabay.com

Od najmłodszych lat byłam zafascynowana instytucją teatru. Uwielbiałam przebierać się w za duże ubrania mamy i odgrywać najróżniejsze role. Kiedy słyszałam w szkole słowa „wycieczka do teatru” dostawałam z wrażenia gęsiej skórki i miałam ochotę wszystkich z tego powodu wyprzytulać. Od moich dziecięcych czasów minęło już prawie dwadzieścia lat, a ja dalej uważam, że teatr to miejsce absolutnie magiczne.

Teraz powinny paść kluczowe pytania: Dlaczego? A to nie lepiej do kina? Tam przynajmniej zobaczysz w akcji Brada Pitta, a nie Borysa Szyca, chyba wiadomo co lepsze? Zapłacić tyle i się jeszcze stroić? Pędzę z odpowiedziami.

Teatr? BO TAK!

Po pierwsze i najważniejsze: BO TAK. Zakładając, że tekst jest w stu procentach subiektywny mam prawo użyć tych słów, a jeśli one nie wystarczą… Cóż, mam na to szereg argumentów. Mój osobisty stosunek do teatru nie jest przecież wyznacznikiem trendów młodego pokolenia, ale zawsze może nim być. W dobie komputeryzacji i rozwoju internetu teatr jest istnym zbawieniem- możesz wyjść ze swojego dusznego pokoju, spotkać ludzi, spędzić swój czas pożytecznie i wspierając swój rozwój artystyczno-kulturalny. Czego chcieć więcej?

Wracając do Brada Pitta- jeśli chodzi o zagraniczne kino wymieniłabym go na Gary’ego Oldmana, ale i tak wolę Borysa Szyca. Niekoniecznie za jego dorobek artystyczny (o Kac Wawa wspominać nie będę…), ale za możliwość zobaczenia go na żywo. Mogę wyjść z domu w poniedziałkowy wieczór i spotkać swoich ulubionych aktorów. Mam ich na wyciągnięcie ręki i podziwiam ich kunszt na scenie. Bez dubli, bez dublerów i komputerowych efektów specjalnych. Wtedy liczy się tylko sztuka i relacja aktor-widz. A, że nigdy nie wiem gdzie mnie życie poniesie to może i Brada Pitta na żywo zobaczę.

Nie lepiej do kina? Niekoniecznie. Chyba, że chcesz wydać dwadzieścia złotych by spędzić wieczór obok mężczyzny, który mlaska głośniej niż wzdycha główny bohater filmu. Możesz też lubić, kiedy ktoś kładzie stopy na oparciu Twojego siedzenia. Oczywiście bez butów, po całym dniu pracy. Żeby przewietrzyć. A może polubisz się z kobietą, która do każdej kwestii wypowiedzianej przez bohatera dodaje głośno dwie swoje? No co kto lubi, ja nie oceniam.

Nie-drogi interes

Dementuję plotki, że wyjście do teatru to droga impreza. W zależności od teatru bilety najczęściej nie przekraczają magicznej kwoty 100 zł. Dodatkowo ich cena uzależniona jest od dnia, godziny i miejsca, które chcesz sobie wybrać. Wszystkie teatry mają też swoje strony na Facebooku, gdzie można bardzo łatwo wygrać podwójne zaproszenia na dany spektakl. Z takich stron dowiesz się też o promocjach i zniżkach. Dla porównania- mniej więcej tyle samo (100zł) musisz wydać, by pobawić się w warszawskim klubie ze znajomymi. Uwierz mi, za taką cenę teatr to też świetna rozrywka.

Znów wplotę tu swoją osobistą refleksję- jest coś niezwykłego w takim miejscu. Czerwone obicia foteli, pozłacana kurtyna, kolumny. W powietrzu unosi się zapach drewna i perfum aktorek. Dla niektórych są to nieprzyjemne wspomnienia- bo pompatycznie, bo się trzeba wystroić, bo nie mogę przyjść w ulubionych adidasach. Znowu muszę zdementować- nikt nie wymaga od Was balowych sukni i smokingów, a za adidasy też nikt Was nie wyrzuci na bruk (to raczej praktyka większości klubów i pubów). Strój w jakim przychodzi się do teatru to raczej taka niepisana umowa. Dla mnie wyjście do teatru jest jak święto i wybieranie odpowiedniego stroju przyprawia mnie zawsze o przyjemne dreszcze.

pixabay.com
pixabay.com

Płacz i śmiej się

Nie myślcie jednak, że w teatrze zobaczycie jedynie poważne sztuki, które każdy zna od gimnazjum na pamięć. Tutaj ta sama sztuka może być przedstawiona i zinterpretowana zupełnie inaczej. No i najlepsze niemal na koniec- myślisz, że wyjdziesz zapłakany, bo utożsamiłeś się z tragicznym bohaterem? To bardzo dobrze, to znaczy, że teatr na Ciebie działa. Nie myśl tylko, że żeby się pośmiać musisz się wybrać na komedię do kina. Zupełna nieprawda! Wybierz się na „Piotrusia Pana” do Teatru Buffo i płacz. Ze śmiechu.