Tłusty czwartek i tradycje z nim związane

tłusty czwartek

Tłusty Czwartek to obok święta pizzy, Wigilii Bożego Narodzenia i Wielkiej Niedzieli mój ulubiony dzień w roku. Ciekawym może być fakt, że u mnie, a właściwie w domu rodzinnym mojej Mamy celebrowało się go… trochę inaczej 🙂 Jak? Zapraszam na materiał!

Faworki, oponki i liliputki

Z mojego dzieciństwa pamiętam właśnie takie specjały serwowane w Tłusty Czwartek. Wszystkie były wyrabiane z ciasta drożdżowego i smażone na smalcu (dietetycy i miłośnicy zdrowych przekąsek proszeni są o zamknięcie oczu). Pączków nadziewanych marmoladą moja Babcia nie robiła wcale, więc przez pierwszych kilka lat życia zupełnie nie wiedziałam, że to właśnie te są absolutnym must have tłustoczwartkowej diety. Szczerze mówiąc do dziś za nimi nie przepadam. Tęsknie natomiast za liliputkami, które powstawały poprzez wycięcie kieliszkiem dziurki w okręgu z ciasta (pozostała część okręgu to oponka, oczywiście) i faworkami, które na przeplocie były nieco twardsze, ale wszędzie tak samo pyszne. To zdecydowanie jeden z tych smaków, za którymi będę tęsknić najbardziej.

Zobacz także: Świąteczna dieta: nie daj się zwariować!

Chrust i róże karnawałowe

Zderzenie z twardą rzeczywistością czekało mnie jak tylko zaczęła się szkoła. Okazało się, że tylko w moim domu faworki na Tłusty Czwartek są takie okrąglutkie i pulchne. Inne dzieci faworkami nazywają delikatne, kruche ciastka. Wróciłam do domu zapłakana, bo, jak łatwo się domyślić w wieku wczesnoszkolnym akceptacja różnic nie przychodzi nikomu z łatwością, zwłaszcza, jeśli dotyczą one mniejszości. Wtedy właśnie Mama usmażyła coś, co nazywała chrustem- eureka! To było to! W dodatku okazało się, że w podobny sposób można stworzyć przepiękne róże, które dodatkowo mają w środeczku odrobinę babcinego dżemu. Pycha!

A u Was? Co tradycyjnie przygotowuje się w Tłusty Czwartek? Macie jakieś wspomnienia związane z tym dniem?