Jak ważne jest wsparcie i o tym kto naprawdę jest przyjacielem

wsparcie

Nie da się ukryć, że długo mnie tu nie było. Nie wchodząc w szczegóły, na swoje usprawiedliwienie mam tylko fakt, że był to naprawdę bardzo trudny dla mnie czas i zwyczajnie nie wystarczyło mi siły, żeby cokolwiek sensownego stworzyć. Z wiarą w lepsze jutro wracam z garścią przemyśleń- tak na, mam nadzieję, dobry początek.

Wsparcie wiele ma twarzy

Czasami zdarza się tak, że mimo najszczerszych intencji nie wszystko udało się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Do niedawna wydawało mi się, że łatwiej jest kogoś wspierać, niż przyjmować pomoc, jednak teraz wcale nie jestem już tej teorii taka pewna. Takt i dostosowanie swojej postawy do sytuacji tej drugiej osoby wymaga naprawdę ogromnego wyczucia a jednym źle dobranym zwrotem możemy zamiast pomóc- pogrążyć. Jak tego uniknąć? Patrząc na wszystko z perspektywy ostatnich wydarzeń uważam, że najlepiej jest słuchać komunikatów.

Warto też pamiętać, że ważne jest nie tyle, co taka osoba chce usłyszeć. Najważniejsze jest to, czego usłyszeć nie chce. Oczywiście nie namawiam do zatajania jakiś faktów, czy przemilczania ważnych spraw, ale z pewnością można się z tym wstrzymać, szczególnie jeśli sytuacja jest świeża. Zwyczajnie, nie warto kopać leżącego (jeśli chcemy, żeby wstał).

Zobacz także: Jak być dobrą przyjaciółką?

Prawdziwe oblicze przyjaźni

O tym kiedy poznaje się prawdziwych przyjaciół wiemy chyba wszyscy. Banał? A lepiej gadać z ludźmi godzinami o pierdołach, kiedy jest stabilnie, czy mieć się na kim oprzeć w kryzysowych momentach? Nie przekreślałabym znaczenia tej pierwszej grupy, jednak nie warto stawiać jej nad tą drugą. Uwierzcie mi na słowo, kiedy kryzys przyjdzie z chęcią oddacie wszystkie godziny spędzone na plotkach za choćby jeden życzliwy gest. Dużo łatwiej jest zapełnić radosne chwile, niż przeżyć samotnie te trudne. Czasami nie chodzi też o to, żeby ktoś był przy nas (choć nie neguje wartości takiej „zwyczajnej” obecności), a o realną pomoc, o to, żeby ktoś nas w pewnych czynnościach zastąpił i wyręczył. I ten, kto tego zadania się podejmie jest prawdziwym przyjacielem.

Nie wykluczam oczywiście, że do obu wspomnianych przeze mnie grup należeć będą te same osoby, jeśli jednak na jakimś etapie zorientujecie się, że „przyjaciele” ulatniają się, jak tylko zaczyna dziać się źle- przemyślcie dobrze tę znajomość.