Wieczór bałkański w Studio Buffo

wieczór bałkański
fot. materiały teratru

Szczerze powiedziawszy nie byłam nastawiona entuzjastycznie do tego spektaklu. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że starałam się sprzeciwić, ale oczywiście moja siła argumentu nie okazała się wystarczająca (na szczęście, ale to wiem dopiero teraz). Stało się więc i pewnego wieczoru stawiliśmy się w teatrze Studio Buffo z biletami na „Wieczór bałkański” w dłoniach.

Sceny batalistyczne

   Już chwilę po rozpoczęciu spektaklu czułam, że będzie to niezapomniane wydarzenie. Całe show rozpoczęło się od utworu „Kałashnikov” Gorana Bregovica w wykonaniu, o ile się nie mylę, całego zespołu teatru, co na dosyć małej przestrzeni, którą dysponuje Studio Buffo stworzyło wrażenie sceny wręcz batalistycznej. Największą uwagę publiki przykuwał jednak Marcin Tyma, któremu w udziale przypadły solowe wstawki. Zdaje się, że miał niełatwe zadanie, bo żywiołowa choreografia, a także, wyglądająca na ciężką, dosyć duża butla, którą trzymał w ręku raczej nie ułatwiała śpiewu, w każdym razie nogi same rwały się do tańca, więc podołał w 100, a może nawet 150% .

Zobacz także: Teatr, miejsce magiczne!

Brawura wykonania

Kolejne wykonania również nie pozostały obojętne. Zachwycił mnie zwłaszcza Jerzy Grzechnik, zarówno interpretacją krawczykowskiego „Mój przyjacielu”, choć tutaj wspomnieć należy też o niecodziennej choreografii z wykorzystaniem (bo inaczej się tego zjawiska nazwać nie da) Artura Chamskiego, jak i ogromnym dystansem do siebie w „Forever and ever”, jak i nastrojowym „Goodbye, my love, goodbye!” wykonanym pod koniec już wspólnie z rozbawioną publicznością. Wśród Pań uwagę przykuwała liryczna, znana z The Voice of Poland, Natalia Krakowiak wykonując „Byłam różą” oraz „Acropolis adieu!”, czy fenomenalna Natalia Kujawa („Molitva”), jednak największe wrażenie wywarł na mnie występ Marioli Napieralskiej w utworze „Tabakiera”, niezwykle poruszające wykonanie, fantastyczny wokal i tło stworzone przez tancerzy dosyć mocno zapadło mi w pamięć.

Kolejne występy przerywały krótkie opowieści, czy też żarty prezentowane przez dyrektora teatru- Janusza Józefowicza, który umiejętnie podtrzymywał szampański nastrój publiczności. W pewnym momencie udało mu się nawet nakłonić około 400 osób do odtańczenia, wraz z artystami, układu choreograficznego ułożonego do piosenki „Opa, opa”. Bezcenny widok! Jeśli szukacie dobrej rozrywki na wieczór, koniecznie wybierzcie się do Studio Buffo.