Witamina C w służbie pięknej skóry

witamina C

O dobroczynnym działaniu witaminy C dla zdrowia powiedziane zostało już właściwie wszystko. Każdemu, od wczesnego dzieciństwa powtarzano, jak ważne jest jej przyjmowanie, szczególnie w okresie przeziębienia. Ostatnio jednak coraz częściej pojawia się w składzie kosmetyków- dlaczego? Czy wklepywanie jej w skórę ma jakiś sens?

Twoja twarz ją pokocha!

No dobra. Zacznijmy od tego, że witamina C w kosmetykach nie pojawiła się dlatego, że szwagier producenta miał akurat w garażu spory zapas, któremu kończył się termin przydatności i razem wymyślili, jak to ludziom opchnąć. No, może nie tylko dlatego, bo to co wyprawiają niektóre firmy kosmetyczne woła o pomstę do nieba, ale o tym później. Do rzeczy. Kwas askorbinowy wspomaga skórę w walce z wolnymi rodnikami gwarantując jej młody i nieskazitelny (świetnie radzi sobie również z trądzikiem!) wygląd. Tu od razu wspomnę, że niestety, łykanie kwaśnych tabletek w oszukańczej cukrowej polewie na niewiele się zda- żeby kuracja się udała trzeba ją stosować od zewnątrz (wtedy działa nawet do 20% lepiej!)

Wybawienie dla cery naczynkowej

Czyli także mojej. Witamina C nie tylko wpływa kojąco na skórę, ale także łagodzi podrażnienia i działa przeciwzapalnie. Dodatkowo wzmacnia naczynia krwionośne, co pomaga zniwelować rumień i wyrównać koloryt. W tym akurat przypadku ważne jest, żeby nie przesadzić ze stężeniem- warto obserwować reakcję na różne dawki kwasu tak, żeby zoptymalizować jej dobroczynne działanie. Uwaga, co za dużo, to niezdrowo, zbyt duża ilość może podrażnić skórę.

Zobacz także: Produkty bogate w witaminę D

Zatrzymaj młodość pełną blasku

Kwas askorbinowy bierze udział w syntezie kolagenu, jeśli więc dostarczymy go wystarczająco dużo nasza twarz stanie się gładsza, lepiej nawilżona, a dzięki temu- bardziej napięta. No cuda. Dodatkowo, przez to, że komórki są lepiej dotlenione a koloryt wyrównany skóra jest jaśniejsza, promienna i wygląda młodziej. Czy czegoś jeszcze trzeba? Ano wiadomo… Jak młodość to i trądzik… Jak znam życie to pewnie niejedna wydała małą fortunę na pozbycie się nieprzyjaciół. Sama przerabiałam prawie wszystko, począwszy od jakiś maści na antybiotykach kończąc. Od razu uspokajam. Według dermatologów witamina C to idealny produkt do zwalczania tego typu nieprzyjemności. Zapobiega utlenianiu się sebum na skórze, a dzięki temu eliminuje problem wyskakujących nieprzyjaciół.

Voila: gotowe. Twój idealny kosmetyk jest na wyciągnięcie ręki.

Skoro nie widać różnicy…

witamina c

…to wiadomo. Problem w tym, że producenci kosmetyków z niewielką choćby zawartością kwasu askorbinowego liczą sobie za swoje produkty jak za zboże. Częściowo jest to z pewnością kwestia mody, ale czara goryczy przelała się, kiedy zobaczyłam krem, w którym w składzie witamina C była chyba nawet za folią, w którą zapakowany był karton ze słoiczkiem. No ludu, ja rozumiem, że trzeba zarabiać, ale bez przesady. W przekopywaniu odmętów internetu i wobec wzbierającego we mnie buntu przed płaceniem kilkuset złotych (nie zrozumcie mnie źle- uwielbiam produkty luksusowe, zwyczajnie mam swoje granice) za mikroskopijnej wielkości butelunie drogocennych, luksusowych kosmetyków (299,00 PLN za 15ml?! SERIO?!) znalazłam swoje ultra fancy i bardzo glamour rozwiązanie, które widzicie na zdjęciach. Krople z witaminą C dla niemowląt. TADAM. W składzie właściwie wyłącznie kwas askorbinowy z niewielkimi, nieszkodliwymi dodatkami, cena to w tym konkretnym przypadku 10zł/40ml. Da się? Ano się da.

Wykonana z ciemnego szkła (to bardzo ważne, bo witamina C szybko się utlenia na słońcu i traci swoje właściwości) buteleczka ma wygodny kroplomierz, dzięki któremu nie ma ryzyka zalania całej łazienki w trakcie wieczornych zabiegów pielęgnacyjnych (raczej nie polecam stosowania jej na dzień). Ja, ze względu na moją naczynkową cerę dodaję kilka kropli albo do kremu albo do mojego ukochanego serum z Resibo, choć zdarzyło mi się nałożyć ją bezpośrednio na twarz. Efekty (te na skórze i te w portfelu) są widoczne i jestem z nich bardzo zadowolona, dlatego tym odkryciem postanowiłam się podzielić. Bierzcie i korzystajcie!

witamina c